top of page

Skin in the game… czyli czym ostatnio ryzykowałeś_aś?

  • Zdjęcie autora: Cezary Ochman
    Cezary Ochman
  • 3 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Czym ostatnio ryzykowałeś Cezary? To jedno z kluczowych pytań, jakie sobie ostatnio zadałem. Gdy grzebałem w swoim życiowym archiwum, okazało się, że moje najlepsze momenty były powiązane ze swego rodzaju ryzykiem. To ono pchało mnie do przodu i sprawiało, że czułem motywację, chęć działania i tzw. skin in the game - ten specyficzny dreszczyk emocji.

Uświadomiłem to sobie niedawno, mimo że przeczytałem kilka książek na ten temat i empirycznie podchodziłem do kwestii ryzyka. Motyw ten przewija się m.in. w książkach Nassima Taleba. Twierdzi on, że systemy (gospodarka, polityka, społeczeństwo) działają dobrze tylko wtedy, gdy osoby podejmujące decyzje ryzykują własnym “ciałem” (majątkiem, reputacją, zdrowiem etc.). Krótko mówiąc: jeśli czujesz się właścicielem tematu, to ci zależy. Jeśli jednak nie masz “skóry w grze”, odpowiedzialność się rozmywa i często gramy o nic. To “granie o nic” jest niebezpieczne - ryzykujemy, ale nie swoim, więc przestaje nam zależeć. Widać to wszędzie: w polityce, w korporacjach i niestety w IT.


W IT widać to gołym okiem: 

  • Handlowiec, który obiecuje klientowi o wiele za dużo, nie rozumiejąc nawet, co sprzedaje - ale jest sukces sprzedażowy i plan na ten rok wykonany

  • Konsultant, który dostarcza wspaniałą strategię, która nie przetrwa nawet 3 miesięcy, ale odhacza sukces, bo zabookował godziny

  • Programista, który napisał za pomocą AI kod, którego nie zweryfikował, a koledzy z zespołu zaakceptowali PR-kę – wszystko zgodnie z procesem


A teraz wyobraź sobie, że wychodzimy ze strefy komfortu i decydujemy się na ryzyko. Przykład? Angażujesz się w projekty Open Source, gdzie Twój kod jest publiczny. Jeśli napiszesz coś niechlujnego lub zostawisz lukę bezpieczeństwa, widzi to cały świat. Twoje nazwisko jest na zawsze powiązane z tym commitem. To jest bardzo silny “skin in the game” - ryzykujesz swoją reputację i szacunek w branży przy każdym fragmencie kodu. Tego typu aktywności mogą być też elementem tzw. "Soul in the game", czyli robienie czegoś nie tylko dla zysku, czy ryzyka, ale z głębszego przekonania.


Po co to wszystko? Po co ryzykować? Przecież w IT jest tak fajnie, wręcz “cukierkowo”. Niestety, ten wspaniały świat to często prosta droga do stagnacji, którą widać już w naszej części świata. Brakuje nam ludzi, którzy myślą kryteriami odwagi, odpowiedzialności i ryzyka.


Co myślisz o tym temacie? Jak ostatnio zaryzykowałeś_aś? Co zrobiłeś_aś? Podziel się przemyśleniami w komentarzu! 😉

Komentarze


bottom of page