ROTI z AI

ROTI z AI, czyli return of time investment z AI - jak go kurczę zmierzyć? Większość z nas coś tam robi z AI - generujemy kod klaudiuszem, piszemy testy, piszemy maile, redagujemy tekst, generujemy pomysły, radzimy się jak najlepszego frendsa itd. itp.

Ale czy AI rzeczywiście tak nas super przyspiesza, czy generuje bufor czasu, który inwestujemy w coś innego - ja tak nie mam. Mam za to wrażenie, że ROTI z użycia AI wypełniłem innymi zadaniami, powodując zwiększenie ilości moich zadań, elementów, które obrabiam i dowożę. I może z perspektywy biznesowej i mojej efektywności wygląda to całkiem spoko i jestem coraz bardziej skuteczny. Ale z perspektywy przebodźcowania oraz zwiększenia ilości stresu to nie wygląda tak optymalnie. Rozmawiałem o tym już z kilkoma osobami i też dochodzą do jakichś tam swoich granic percepcji i możliwości. I co ciekawe, potwierdzają to różne badania dotyczące cognitive load - np. raport Upwork pokazał, że aż 77% ludzi czuje przez AI wręcz wzrost obciążenia pracą. AI automatyzuje też proste zadania zabierając nam przestrzeń na "mikro-przerwy" dla mózgu, przez co na agendzie pozostają nam niekończące się najtrudniejsze zadania... czyli ogólnie pracujemy ciężej przez AI.
Czy te granice można będzie w przyszłości poszerzać powodując jeszcze większą efektywność? Może tak, ale każdy z nas ma tam jakieś granice i możliwości - percepcji, fizyczne, mentalne etc. W mojej ocenie życie nie może być ciągłym sprintem z AI, życie to maraton i trzeba mądrze rozkładać tę naszą energię - nawet pracując z AI. Co o tym myślicie? Czy AI powoduje u Was docieranie do granic Waszych możliwości? Jak balansujecie energią i przestrzenią w pracy z AI?



Komentarze