Anatomia przetargu: dlaczego wygrywanie projektów to też inżynieria?
- Cezary Ochman

- 12 minut temu
- 2 minut(y) czytania
W ostatnich latach zdobyłem spore doświadczenie w budowaniu profesjonalnych ofert sprzedażowych, ale przede wszystkim w wygrywaniu owych przetargów - nie chwaląc się i będąc super skromnym... 😀😀😀

Całkiem dużej liczbie osób wydaje się, że wygranie dużego przetargu IT to kwestia "dobrego handlowca", ładnej prezentacji w PowerPoint czy najniższej ceny. Gdyby tak było, rynkiem rządziłby przypadek, a biznes nie lubi przypadku... Oczywiście wszystkie te elementy mają znaczenie, ale w tym krótkim poście przedstawię Wam kilka istotnych kwestii, które składają się na czystą inżynierię sprzedażową. Zobaczycie też, dlaczego warto budować takie kompetencje w dzisiejszych czasach 😉
1. Przetarg to projekt sam w sobie
Zanim zespół napisze pierwszą linię kodu, po stronie biznesowej odbywa się pełnoprawny projekt. Ma swój budżet, nieprzekraczalny deadline, zarządzanie ryzykiem, architekturę rozwiązania etc. Jeśli potraktujesz przetarg chaotycznie = przegrasz na etapie formalnym, zanim ktoś w ogóle przeczyta Twoją propozycję techniczną. Dlatego pierwsze i najważniejsze pytanie brzmi: jaki problem tak naprawdę chce rozwiązać klient?
2. Rozkodowanie "kodów źródłowych" klienta
Dokument zapytania ofertowego (RfP) to tylko interfejs. Inżynieria przetargowa polega na znalezieniu tego, co leży pod spodem:
Jakie są prawdziwe intencje i krytyczne punkty bólu klienta?
Gdzie leży ryzyko, którego klient sam jeszcze nie dostrzega?
Co sprawi, że zarząd klienta będzie mógł zasnąć spokojnie po podpisaniu umowy?
... oraz setki innych istotnych elementów.
Wygrywa nie ten, kto obieca najwięcej, ale ten, kto najlepiej zmapuje i zaadresuje ryzyko...
3. Wytrwałość i stoicki spokój
RfP/sprzedaż = "to jest orka na ugorze". Praca po godzinach, modyfikacje oferty, przepychanie swoich pomysłów, dziesiątki trudnych pytań wewnątrz zespołu, jeszcze trudniejsze pytania podczas pitcha z klientem. I co najważniejsze - akceptacja faktu, że nawet gdy zrobisz wszystko na 300% normy, to na końcu i tak zdecydują czynniki poza Twoją kontrolą. Stoicyzm w przetargach to umiejętność przejścia nad przegraną do dziennego daily biznesu (i wyciągnięcia wniosków post-mortem) oraz brak euforii przy wygranej... bo wygrany przetarg to dopiero początek prawdziwej pracy... 😀
Punktów jest znacznie więcej, ale na końcu odpowiem na pytanie: dlaczego nabywanie doświadczeń sprzedażowych przez inżynierów IT jest (w mojej ocenie) super istotne? Bo pozwala zrozumieć, jak działa biznes, jakie elementy są kluczowe, jak rozwijać kompetencje miękkie i jak na co dzień z nich korzystać - również poza IT. A w dobie AI takie obszary będą tylko zyskiwać na znaczeniu! Dlatego, jeśli macie okazję, poproście swoich menadżerów o możliwość uczestniczenia w inicjatywach sprzedażowych. Pozwoli Wam to nie tylko zrozumieć biznes od środka, ale też potężnie rozwinąć własny warsztat "handlowca" 😉
A jak to wygląda u Was? Jakie macie doświadczenia w obszarze sprzedaży w IT i co uważacie za kluczowe przy wygrywaniu projektów? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach.



Komentarze