Prokrustowe łoże AI

Nassim Taleb - pisarz, którego książki zmuszają do myślenia i nie są kolejnym "fast foodem literackim naszych czasów" (dzięki Tomek za głęboką rozmowę w temacie 😉) - przypomniał mi niedawno historię Prokrusta.
Był to gość z mitologii greckiej, który dopasowywał swoich gości do rozmiaru łoża. Jeśli ktoś był za duży = odrąbywał mu kończyny, jeśli za mały = rozciągał go na siłę. Oba przypadki kończyły się raczej tragicznie 😅

I o tym jest ten post = o dopasowywaniu na siłę architektury i procesów biznesowych pod AI, bo "taki mamy klimat". Sporo z tych modyfikacji, integracji i dofinansowywanych na siłę inicjatyw nie ma najmniejszego sensu. Działania w ramach projektów AI bywają niezwykle kosztowne, a nie przynoszą oczekiwanych efektów ani realnego ROI. Bańka AI o której mówi się coraz głośniej stała się właśnie takim prokrustowym łożem. Przykładów nie trzeba daleko szukać, bo są to np.
nierealistyczne oczekiwania wobec w pełni autonomicznych procesów SDLC
rozczarowanie jakością kodu pisanego przez AI
złudna redukcja kosztów (gdzie koszty są po prostu przerzucane w inne miejsca i jeszcze trudno je policzyć)
etc.
Jesteśmy w trakcie globalnej transformacji / R&D w obszarze AI. Marzy mi się jednak, by ta zmiana stała się wkrótce bardziej dojrzała i namacalna i ... po prostu mniej prokrustowa 😀
A jak to wygląda w Waszych realiach? Też dostrzegacie w projektach takie "prokrustowe łoża AI"?



Komentarze