Byłem w Chinach 🤯🤯🤯
- Cezary Ochman

- 20 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Myślałem, że jadę do "fabryki świata", ale myliłem się. To, co przeżyłem, przerosło moje wszelkie wyobrażenia i oczekiwania. Czuję też mocno, że nasze polskie, czy europejskie wyobrażenia o tym, "co my tu nie mamy", musimy mocno przewartościować i powrócić do fundamentów: do ciężkiej pracy!!! Bo Chińczycy ciężko pracują na swój sukces. Jedną z ich najważniejszych wartości jest "hard work" – jak powiedział mi jeden z nich, gdy pędziliśmy 350 km/h nowoczesnym pociągiem z Szanghaju do Pekinu.

Zwiedziłem kilka miast, wiele firm i wszędzie widziałem to samo = porządek, czystość, nawiązanie do tradycji, mnóstwo zieleni, przestrzenie zaprojektowane co do centymetra. Elektryczne samochody i motory, drony dostarczające kawę, cisza w centrach miast, automatyzacja, robotyzacja, czyste (darmowe!) publiczne toalety, bezpieczeństwo i organizację wspierane przez technologię, szczupłych i uśmiechniętych ludzi.
I to nie jest post chwalebny na temat Chin, bo oceniam tylko aspekty rozwojowe i biznesowe. To obserwacja z 12-dniowego wyjazdu, który uświadomił mi jedno: Chiny już nie chcą być montownią dla świata. One budują własny model operacyjny – dla siebie i (może) dla reszty globu. Zrozumiałem, że to ekosystem całkowicie połączony. A ROI? To nie jest u nich kwartalne ogłoszenie wyników. Tam ROI to długofalowa strategia, której celem jest dobro państwa i kolektywne myślenie. Każdy ma się przykładać dla dobra ogółu – tak, wiem, rozwala to głowę statystycznego Kowalskiego...
Jednym z miejsc, które odwiedziłem, była dzielnica Haidian w Pekinie (chińska Dolina Krzemowa). Poznałem tam model 1+X+1, który można zdekomponować następująco:
Pierwsza "1" (fundament): to AI. Haidian uznało, że AI to nie jest kolejna branża, ale podstawa – jak prąd czy internet. Wszystko inne musi być podpięte pod ten "mózg".
"X" (możliwości): to nowe kierunki. Niewiadoma!!! Dziś to nowoczesna medycyna, jutro loty w kosmos, a pojutrze nowe źródła energii. To tutaj rodzą się innowacje.
Ostatnia "1" (zaplecze): to system wsparcia. Specjaliści od patentów, dostęp do kapitału, szybkie sieci 5G i laboratoria. Warstwa, która pilnuje, żeby genialne pomysły nie utknęły w martwym punkcie. Co ciekawe, startupy mają koncentrować się tylko na swoich rozwiązaniach, bo państwo i inwestorzy udostępniają im biura czy energię za darmo lub półdarmo.
Jeszcze wrócę do Chin, bo jest o czym opowiadać i moje notatki pękają w szwach, a tymczasem pytanie do Was – co czujecie, gdy myślicie o dzisiejszych Chinach? Fascynację, obawę, czy może wciąż macie przed oczami obraz "taniej fabryki"?



Komentarze