Od pisku trampek do piruetów na lodzie. Gdzie jesteś w erze AI?
- Cezary Ochman

- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Pamiętacie mój wpis o efekcie pisku trampek? (dostępny tutaj). Było to nawiązanie do grania w piłkę halową, mindsetu Steava Jobsa, klasyków zarządzania zmianą "Kto zabrał mój ser" (S. Johnson) oraz "Gdy góra lodowa topnieje." (J. Kotter), czyli ogólnie do zmiany kierunku. Tego co aktualnie widzimy w IT, ale też na całym świecie w różnych kontekstach - od gospodarki, poprzez geopolitykę, społeczeństwa etc. Wszędzie nadchodzą zmiany i zmiana to jedyna pewna w najbliższej przyszłości, ale mam dla Was update, bo parkiet halowy zmienia się powoli w taflę lodu... 🤔 🤫

Cóż to oznacza? To, co kiedyś dawało przyczepność - nasze stare certyfikaty, wyuczone na pamięć schematy i podejście "zawsze tak robiliśmy" dziś sprawia tylko, że łatwiej o bolesny upadek. W mojej ocenie możemy aktualnie wyróżnić 3 rodzaje "łyżwiarzy":
Ci, którzy "wywalili/ wywalą się na lodzie". To ci, którzy wbiegli na tę nową taflę z pełnym impetem, ale w starych butach... Ignorują fakt, że AI zmienia fundamenty pracy. Zamiast się zaadaptować, usztywnili kolana. Efektem tego jest to, że "siedzą teraz na lodzie", trzymając się za potłuczone ego i narzekając, że "kiedyś to było IT", a "to całe AI to tylko hype". Problemem w tego typu podejściu jest pozostanie w starych schematach myślenia i brak rozpoznania terenu lub brak chęci jego rozpoznania, a niestety "lód nie wybacza braku elastyczności".
Firmy, które "badają grubość lodu”. Wiele organizacji dopiero teraz, gdy konkurencja jest już na środku tafli jeziora, wyjmuje narzędzia do analizy grubości/jakości etc. lodu i zaczyna analizować "czy AI to bezpieczny grunt dla nas?". Firmy te dopiero organizują komitety, piszą wielomiesięczne strategie wdrożenia Copilota/ChataGPT/Claude etc., podczas gdy ich pracownicy i tak już je używają po kryjomu tworząc "shadowing AI". Te firmy stoją na brzegu, patrzą na lód, boją się wejść i patrzą na piruety innych firm czekając aż on pęknie...
Łyżwiarze, czyli ci, którzy widzą szansę, a nie zagrożenie. Ludzie, którzy zrozumieli, że skoro podłoże się zmieniło, trzeba zmienić sprzęt. Zamienili trampki na łyżwy i mimo tego, że nigdy nie jeździli to po wielu upadkach opanowali już podstawy. Ślizgają się coraz szybciej i zaczynają robić pierwsze piruety. Ich mindset jest prosty - "skoro parkiet świata stał się śliski, nauczę się ślizgać szybciej od innych".
Które podejście jest najlepsze? Widząc jak klienci ruszają z projektami AI, wierzę, że to ostatni dzwonek na zmianę sprzętu. Musimy być jak Jobs, czyli "stay hungry, stay foolish" i commitować do ciągłej zmiany. Bo w IT, jeśli stoisz w miejscu na lodzie, to i tak się cofasz... 🤔😅
A Ty? Masz już naostrzone łyżwy, czy wciąż liczysz na przyczepność starych trampek? 😉




Komentarze