Co jest (AI) doktorku?

"Co jest, doktorku?" - pytał królik Bugs, traktując to jako czysty żart. My jednak pytamy o to algorytmy zupełnie na poważnie. Z najnowszych danych Harvard Business Review wynika, że najważniejszym use casem dla AI w latach 2025 i obecnym roku nie jest programowanie, czy automatyzacja, ale … "terapia i wsparcie emocjonalne". Zwierzamy się AI z tego, co nas w "duszy boli" i szukamy szybkich i łatwo dostępnych "leków znieczulających". W mojej ocenie jest to dość niebezpieczne z uwagi na brak całego kontekstu, kwestie związane z tym że AI dąży do zadowolenia nas (abyśmy oczywiście powracali) oraz brak ludzkiego doświadczenia i np. empatii. Ale skoro drugi rok z rzędu jest to obszar numer jeden to chyba ludzie mocno wierzą w siłę uzdrawiania AI. Oby nie wynikły z tego kolejne problemy - nawiązując do książki Jonathana Hidt "Niespokojne pokolenie" i tego co się aktualnie dzieje w Polsce i na świecie.

A jak to jest z obszarem IT? Tutaj widać pewne zmiany i trendy. Ale będąc, rozmawiając z różnymi osobami i widząc co się dzieje "na projektach" widzę dwie strony medalu. Z jednej strony zachwyt i przyspieszenie w obszarach generowania PoC, dokumentacji, kodu, traubelshootingu, budowania i używania autonomicznych agentów, opisywania intencji językiem naturalnym (=vide coddingu) oraz powstawania odizolowanych/ zamkniętych środowisk LLM do codziennej pracy programistycznej. A z drugiej strony widzę (wielki upadek?) tradycyjnego pisania kodu, czytania tego co się generuje, powstawanie nowych problemów jakościowych oraz i przede wszystkim spadku zaufania do AI. Oba te obszary potwierdzają też wyniki HBR.
Jak to wygląda u Was na projektach? Widzicie już ten spadek zaufania do generowanego kody via AI? Jak uczycie zespoły krytycznego podejścia do tego co "wypluwa" AI no i czy to krytyczne myślenie jest jeszcze możliwe?



Komentarze