Chiny, predykcja numer 3: MINDSET

Zaktualizowano: 31 lip
Minęły ca. 3 miesiące od mojej wycieczki do Chin, a ja nadal wracam myślami do tego, co zobaczyłem i przeżyłem na własnej skórze. Nie była to wycieczka turystyczna - było to "study tour", którego celem było zobaczyć przedsiębiorstwa, sposoby pracy i mindset osób, które tworzą te wszystkie firmy. Odwiedziłem największy port na świecie w Szanghaju, byłem w Chipolbroku (dowiadując się (będąc w Chinach!), że istnieje firma polsko-chińska, która "buduje statki" i że był to pierwszy w historii joint venture między Chinami i Polską - założę się, że większość z Was też o tym nie wie!). Byłem w stoczni i widziałem, jak buduje się statki, zwiedziłem największą na świecie wystawę samochodów w Pekinie, gdzie widziałem (już!) potęgę chińskiego automotive. Oraz zwiedziłem - co było głównym celem - multum firm koncentrujących się na budowie systemów AI, robotyzacji i dronach.

Co było wspólnym mianownikiem tych wszystkich firm? Właściwy mindset biznesowy - nastawiony na efektywność, skalowalność oraz BIZNES -> przez wielkie "B". Wszystko to można tylko osiągnąć, gdy jest się głodnym sukcesu. Gdy człowiek jest skoncentrowany na celu. Gdy masz pewną mantrę, która cię prowadzi biznesowo. Kilka lat temu wymyśliłem sobie powiedzenie, które jest moją mantrą - "Sukces to (mądry) wysiłek gruczołów potowych". I myślę, że w Chinach widziałem taki wysiłek - we wszystkich tych przedsiębiorstwach. Można teraz oczywiście kwestionować to ich podejście, presję społeczną, brak socjala i 996 (które coraz bardziej jest też krytykowane w samych Chinach). Ale dzięki takiej postawie, nastawieniu na cele, długofalowym myśleniu i konsekwentnej realizacji - są w miejscu, w którym chcą być, a reszta świata patrzy i nie wie co z tym fantem zrobić...
Wchodząc w Chinach do pewnej restauracji, zobaczyłem Maneki Neko (chińskiego (a raczej japońskiego) kota przynoszącego szczęście), który mi się spodobał. Więc zapytałem panią kelnerkę w ramach żartu, czy mają może takie koty. Powiedziała, że nie, ale po chwili, gdy czekałem na zamówienie, podeszła do mnie z propozycją, że mi zamówi podobnego kota. W tym czasie podchodziła do mnie kilka razy i dopytywała o szczegóły - kolor, wielkość, czy może być na lampkę solarną etc. Delektując się chińskimi przysmakami, po ca. 40 minutach kurier przyniósł mojego kota. Byłem w szoku, bo trwało to ca. 40 min.! I może to trywialny przykład, ale mnie on mówi między wierszami bardzo wiele...
I takiego mindsetu mi coraz bardziej brakuje w Polsce i Europie. Zastanawiam się, jak możemy konkurować z tym głodem sukcesu, zachowując nasz "work-life balance"? Czy to w ogóle możliwe???



Komentarze