Gry o status w IT. Gdy ego dostaje Copilota, a merytokracja pęka...
- Cezary Ochman

- 14 minut temu
- 3 minut(y) czytania
Kiedyś pisałem o "teatrze władzy" w IT, czyli głównie o technikach walki na tym polu i machiawelicznym podejściu. Dzisiaj chciałbym skupić się na tym dlaczego w ogóle walczymy o status w IT. Dążenie do statusu nie jest objawem tylko próżności, lecz podstawową ludzką potrzebą biologiczną. Nasze mózgi od początku dziejów stale monitorują nasz status w danej grupie, ponieważ kiedyś status oznaczał lepszy dostęp do jedzenia, bezpieczeństwa, partnerów etc.
W sumie niewiele się tutaj zmieniło - pozostajemy tacy sami, zmieniają się tylko technologie wokół nas 😉 Ludzie grają w gry i nie przestaną, bo jest to część naszego "kodu DNA". Jak więc wyglądają gry o status w IT?

Ogólnie branża IT udaje merytokrację, czyli rządy najmądrzejszych (podobnie jak w polityce… 😀). Pod spodem działają jednak te same mechanizmy: dominacja, ideologie, sukces, zaszłości kulturowe, polityka korporacyjna (np. HQ vs. satelity) etc. Przyjrzyjmy się więc niektórym z nich.
Pewnie widział_ś gry typu "kto tu rządzi". Przykładem może być blokowanie każdej zmiany przez architekta lub lead deva, który nie podaje argumentów technicznych, a jedynie opiera się na swojej władzy nad repozytorium. Innym przykładem może być wytykanie lub wyśmiewanie czyjegoś kodu podczas code review zamiast merytorycznej pomocy - celem nie jest lepszy kod, lecz pokazanie, kto jest "mądrzejszy".
Status "niezastąpionego" i chomikowanie wiedzy to kolejny przykład. Strach to ciekawy mechanizm gry o status - co się wydarzy, jeśli odejdzie? On wie wszystko, nie poradzimy sobie bez niego…
Innym obszarem są gry o moralność i zasady. Na pewno widzieliście osoby, które traktują zasady clean code’u lub inne (np. SOLID, TDD etc.) jak religię, a każdego, kto ich nie stosuje, uznają za słabego programistę. Albo wojny i zaciekłe bronienie konkretnych technologii, np. Java vs. .NET. Często w takich przypadkach nie patrzymy na argumenty biznesowe, lecz na elementy tożsamości związane z daną technologią.
No i oczywiście pojawia się nowy obszar - AI, które na naszych oczach zmienia zasady gry, bo uderza w sam fundament tego, co do tej pory dawało prestiż w IT, czyli wiedzę techniczną. Widzimy ogromne przetasowanie w grze o status w IT, ponieważ status wynikający wyłącznie z umiejętności pisania kodu powoli maleje. Nową walutą staje się holistyczne patrzenie na budowane systemy i bycie tzw. generalistą, czyli osobą wykorzystującą AI do przyspieszania swojej pracy we wszystkich obszarach procesu SDLC. Do tego dochodzi chęć monopolu na AI i kontrolowanie tego, co zostanie zautomatyzowane, a co nie. No i oczywiście menedżerowie zyskują "techniczne bicze", pozwalające im kontrolować i inwigilować zespoły. Ciekawym zjawiskiem jest też to, że od niedawna można zaobserwować wielu "mądralińskich", którzy za pomocą AI nagle stali się "ekspertami" i pozjadali wszystkie rozumy świata. Ech… w tym obszarze na pewno jeszcze wiele się wydarzy 😂
Pozostaje pytanie: jak żyć w świecie statusu, skoro nie da się przestać grać, bo to część ludzkiej natury?? Przede wszystkim warto dywersyfikować swoje gry i nie opierać całego poczucia własnej wartości wyłącznie na pracy. Rodzina, przyjaciele i hobby to obszary, które pomogą Ci, jeśli przegrasz grę w pracy, a to na bank kiedyś się wydarzy... deal?
Warto też wybierać właściwe gry - te oparte na umiejętnościach są znacznie zdrowsze i bezpieczniejsze niż gry oparte na dominacji, strachu, agresji, gierkach korporacyjnych czy szopce w mediach społecznościowych. AI na pewno sporo namiesza, dlatego warto być blisko i wykorzystywać je jako lewar do rozwiązywania problemów biznesowych, a nie tylko do pisania kodu. Zamiast więc grać o dominację, zacznij grać o wpływ i stań się osobą, która łączy technologiczne kropki... 😉
Co myślisz o grach o status w IT? Jakie znasz przykłady ze swojego podwórka? Co Twoim zdaniem przyniesie AI? Podziel się przykładami i/lub przemyśleniami. 😉




Komentarze